Niepochowani. Kryminał mistyczny
KRYMINAŁ MISTYCZNY!
Gdy w wakacje przeczytałam kryminał Cevenole. Zbrodnia w uzdrowisku Marka Żaromskiego, byłam tą lekturą bardzo mile zaskoczona… Gdy zaproponowano mi zrecenzowanie drugiej powieści tego autora, nie zawahałam się ani chwili!
Niepochowani. Kryminał mistyczny to zupełnie inna opowieść, choć pojawiają się ci sami bohaterowie co w pierwszej publikacji Żaromskiego. Można czytać je oddzielnie i nic na tym czytelnik nie straci. Choć – zapewniam – jeśli lubisz dobre powieści, po lekturze jednej, szybko będziesz miał ochotę złapać też za drugą!
Niepochowani to lektura zaczynająca się od zbrodni. Tajemniczej, opisanej tak, że słowa:
Czy nie wystarczyła sama brutalna śmierć? Czy musiał jej jeszcze zrobić to…?
powodują, że nie chcesz oderwać się od lektury, zanim zagadka nie zostanie rozwikłana.
Marek Żaromski osadza swoich bohaterów i ich perypetie w latach 60 XX wieku. To wielki atut tej publikacji, bo czytając tę powieść, poznajemy realia tamtych czasów. Odwołania do realiów PRL, rzezi wołyńskiej, wszelkie zależności i chora walka o władzę – autor dotyka ich subtelnie, ale tak wyraziście i jednoznacznie, że nie trzeba tutaj nic dopowiadać. Mnie ta opowieść po prostu pochłonęła.
Kryminał zaczyna się od zbrodni na pannie Wiesi, która nigdy nikomu w drogę nie wchodziła. Dlaczego więc musiała zginąć? Czy aresztowano winnego, czy może zatrzymanie jest tylko
po to, by nikt nie miał pretensji do ówczesnej władzy? Szybko okazuje się, że sprawa jest zdecydowanie trudniejsza niż wydawało się na początku, wszak pojawiają się kolejne ofiary.
Ta książka nie skupia się na złu. To kryminał, który nieustannie odwraca nasz wzrok od mordu, zaglądając w ludzkie serca pełne bólu, rozterek, nieuporządkowanych przywiązań, albo przeszłości, w której nie udało się pochować tych, których tak bardzo się kochało, a zabrała ich wojna i późniejsze zabójstwa na tle politycznym.
Nie wiem co bardziej mnie zachwyciło… To, że autor wsadza nas w realia PRL tak, jakbyśmy tam rzeczywiście żyli. Czy może to, że opowiada o morderstwie w sposób, w którym nie widać wnętrzności ani litrów krwi, a jednak ona bulwersuje i budzi sprzeciw czytelnika. Czy to, że zagląda tak w ludzkie serca, że patrzymy na naszych bohaterów jak na osoby, które znamy od lat. Autor serwuje nam literacki kunszt na najwyższym poziomie!
Moim ulubionym bohaterem bez wątpienia stał się Stanisław, wujek milicjanta prowadzącego śledztwo w sprawie zabójstwa. Żyjący gdzieś z boku, często pogardzany przez innych, zakochany i myślący, że nie zasługuje na miłość tej kobiety, żołnierz wyklęty z trudną przeszłością… Pokorny, rozmodlony, choć pełen wewnętrznych rozterek i wątpliwości. Jednocześnie ten, którego prosi się o pomoc, bo jest człowiekiem głębokiej wiary, przenikliwy
i potrafiący czytać między słowami, pełen dobrych intuicji. Ktoś, kogo chciałoby się mieć obok, ale… Tak, by nie rzucał się w oczy. By znajomość z nim nie wpłynęła na relacje w pracy, w społeczeństwie. Wszak to były „bandyta”.
Jeśli lubisz dobre kryminały, nie zawiedziesz się. Ta zagadka wcale nie jest jednoznaczna i sama nie wpadłabym na jej rozwiązanie! To idealna lektura na długie, jesienne wieczory – to opowieść nie o złu, ale o życiu, walce o prawdę, miłość, dobro i wiarę opartą na zaufaniu. Warto karmić się takimi treściami. One budują. Zło nie ma tu ostatniego słowa…
Autorka wpisu prowadzi profil na Instagramie magda_urbanska_blog – miejsce pełne recenzji dobrych książek!
Serdecznie dziękujemy za możliwość publikacji i zachęcamy do obserwowania konta Pani Magdy!
Zapowiedzi
Katalog KKKP
Ostatnie egzemplarze